Jak się zabrałem do montażu gramofonu


Instrukcja montażu, regulacji i obsługi gramofonu liczy sobie raptem dwie strony. Spośród zawartych tam “dziesięciu przykazań” najbardziej ujęły mnie uwagi o bezsensie czyszczenia płyt, usilnie lansowanego przez producentów maszyn czyszczących; według twórców gramofonów wszelki kurz w praktyce zbiera igła, z której łatwo go usunąć. Inne zabawne zalecenie dotyczy “rozkręcenia” talerza przed uruchomieniem silnika, co wydłuża jego żywotność i skraca czas “złapania” obrotów. Sugeruje się też niewyłączanie motoru podczas sesji odsłuchowej, a więc zmianę stron i płyt “w locie”. Już widzę konsternację mniej doświadczonych audiofilów, choć przecież obydwie rady mają swoje racjonalne uzasadnienie. Nie mniej swobodnie konstruktorzy gramofonu podeszli do spraw połączeń. Oba przewody zasilający i sygnałowy (ze srebrzonymi wtykami) zapięte są na stałe. Co więcej, możemy przeczytać, że żadne dodatkowe uziemienie nie jest potrzebne. Trzeba jednak uważać na pokrywę, gdyż nieodchylona do końca może spaść z łoskotem; tym większym, że nietłumionym przez żadne podkładki.

Po dokonaniu wymaganych ustawień gramofon działa stabilnie i niezawodnie. Posłusznie “rozkręciłem” talerz. który wszedł na obroty w 1−2 s; bez tej zachęty trwało to o 2−3 sekund dłużej. Silnik działa bezszmerowo, winda delikatnie opuszcza igłę na płytę, ale poziom głośności uzyskany z przedwzmacniacza jest dużo niższy do tego, jaki otrzymuje się z odtwarzacza CD (200mV wobec 2V). Rozległy się pierwsze frazy koncertu klarnetowego Mozarta (K. 622) w interpretacji Gervasego de Feyera i LSO nagranie, uwaga! zarejestrowane w 1960 roku i wydane przez londyńską wytwórnię w opracowanym przez nich systemie (full frequency stereophonic sound). I zdumienie: zero trzasków, zero szumów! Z głośników popłynęły ciepłe i okrągłe, gładkie i lekkie tony mozartowskiego dzieła. Jakże swobodnie, bez najmniejszego wysiłku, bez cienia agresji, bez śladu nerwowości. Uszy toną w oazie spokoju, pieszczone aksamitnym dźwiękiem o kompletnie naturalnej fakturze. Specyficzny klimat autentyku, łatwo wyczuwalna bliskość muzyków pozwalają na długie godziny relaksującego słuchania. sprzęt audio działa niezawodnie.

Information and Links

Join the fray by commenting, tracking what others have to say, or linking to it from your blog.


Other Posts
Przyszłość w Systemach bezprzewodowych, kamery bezprzewodowe.
Meble japońskie do małego mieszkania

Reader Comments

Sorry, comments are closed.



Partnerzy
Na skróty:
Sprzątanie firm
Przewóz osób