Książka do plecaka: Buszujący w zbożu
“Buszujący w zbożu” to powieść unikatowa: oryginalna, błyskotliwa, kreująca bardzo specyficzną atmosferę, a wreszcie, w gronie zwolenników, będąca obiektem najprawdziwszego kultu. Może również stanowić inspirację dla osób zainteresowanych turystyką.
Pisząc “Buszującego w zbożu” Jerome David Salinger prawdopodobnie nie wiedział, że swoim dziełem nie tylko zainspiruje reżyserów do stworzenia nowego gatunku filmowego (”road movie”, czyli “film drogi”), ale również zachęci do podejmowania na wpół szalonych wypraw, które organizowane będą bez uwzględnienia takich pojęć jak “bilety autokarowe” czy “last minute“. Chociaż jednego nie będzie sposób im odmówić: organizowania w ostatniej chwili.
Inspirowane “Buszującym” wypady muszą być bowiem podobne do podróży, którą odbył główny bohater powieści - buntowniczy nastolatek Holden. Sprzeciwiając się całemu światu, jego zakłamaniu i nieczułości, Holden ucieka do Nowego Jorku, gdzie spędza kilka dni, które pozwolą mu zetknąć się z dorosłym życiem. Podróżując w przestrzeni odbędzie jednocześnie wyprawę w zakamarki człowieczeństwa i odkryje nieprzyjemne rzeczy czające się w duszy - również w jego własnej.
Powieść czyta się znakomicie zwłaszcza w podróży, gdy oddalając się od znanych miejsc kierujemy się ku tajemnicy i popadamy w związany z wyjazdem niepokój - czyli doświadczamy tego, co Holden Caulfield. Zmieniający się widok za oknem pociągu znakomicie ilustruje równie zmienne losy bohatera, oraz przypomina jak dzisiejsze postrzeganie książki Salingera różni się od pierwotnego przyjęcia. Uważany za arcydzieło bestseller był bowiem krytykowany za wulgarność i dosadność, które dziś już nie szokują, lecz są uznawane za znakomite przedstawienie umysłowości zbuntowanego młodzieńca.
Zapakowanie “Buszującego w zbożu” do plecaka nie tylko urozmaici podróż. Jeżeli cel podróży okaże się nieosiągalny, jeżeli nie dopiszą ludzie lub pogoda, jeżeli z dowolnych powodów wyprawa nie będzie udana - dzieło Salingera sprawi, że i tak wrócicie z niej usatysfakcjonowani. Nie jest to długa książka, ale zaręczam – będziecie do niej wracać wiele razy.


