Rozwój duchowy poprzez kolarstwo szosowe
Zbyt często sport traktujemy jako czyste fizyczne doznanie. Zastanawiamy się nad tym, ile się nam dzisiaj uda wycisnąć z energii, ile spalimy kalorii podczas ćwiczeń na aerobicu albo ile się nam uda przebiec kilometrów podczas joggingu porannego. Natomiast, o tym, co nam przynosi sport dla ducha rzadko się myśli. Sport ma za zadanie przede wszystkim poprawiać naszą kondycję fizyczną, poprawiać tężyznę czy wysmuklać ciało.
Podejście do uprawiania sportu może mieć znaczenie. Zastanów się, zatem, jak wygląda ta sytuacja w twoim przypadku. Jak ty się odnosisz do uprawianego przez ciebie sportu? Jaki masz główny cel i czy rzeczywiście go osiągasz?
Przytoczymy w tym miejscu ciekawą historię pewnego mężczyzny, który jako młody już młodzieniec uprawiał różnego rodzaju sporty. Zajmował się bieganiem, rzutem młotem, oszczepem, potem przerzucił się na miłość do roweru i zaczął uprawiać jedynie, ale bardzo intensywnie kolarstwo szosowe. Właściwie, nad samym znaczeniem kolarstwa jako sportu nie zastanawiał się w ogóle. To znaczy, miał swój główny cel w tym, co robił – było to coraz sprawniejsze ciało i wytrzymałość fizyczna. Nie myślał on jednak nad tym, co w życiu daje mu kolarstwo szosowe, dlaczego je uprawia. Jego myśli krążyły jedynie wokół sprzętu sportowego i wyścigów m. in. Tour de France, które oglądał maniakalnie w telewizyjnych stacjach sportowych. Nie skupiał się na sobie, na psychice i rozwoju duchowym, ale to się pewnego dnia zmieniło. Szkoda, ze dopiero kontuzja i pobyt w szpitalu dały mu do myślenia. Zastanawiał się długi okres czasu, dlaczego tak mu brakuje kolarstwa i sportu. Otóż zrozumiał, ze dzięki sportowi odpoczywał i potrafił inaczej spoglądać na świat i ludzi. Sport dawał mu poczucie większego dystansu do życia i do problemów, jakie spotykał na co dzień.


