Wycieczka na deszczowe dni, podróż do Tunezji
Dolecieliśmy, w kraju żegnał nas deszczowy wieczór a w Tunezji przywitała ciepła noc. Jeszcze godzinna podróż do Hammametu i już mogliśmy kłaść się spać w naszym pokoju. Pierwszy dzień spędziliśmy na leniuchowaniu i aklimatyzacji, zasmakowały nam daktyle które podawano na gałązkach oraz jeszcze kilka innych smakołyków ale o tym później. Mieliśmy przed sobą tylko tydzień dlatego postanowiliśmy jak najszybciej gdzieś się ruszyć, padło na dwudniową wycieczkę na pustynię. Następnego dnia rano podjechał autokar, pierwszy przystanek El Jem z trzecim co do wielkości koloseum, bardzo zniszczone w porównaniu z Rzymskim. Następny przystanek Matmata gdzie żyją Berberowie którzy swoje domostwa drążą w miękkich skałach. Część z nich wciąż zamieszkuje swoje wydrążone domy, można je zwiedzać ale trzeba pamiętać, że zagląda się do czyjegoś domu a nie do muzeum. Warto zobaczyć szczególnie jeśli jest się fanem Gwiezdnych Wojen. Następny punkt, podóż na pustynię na wielbłądzie. Odradzam jeśli ktoś nie lubi niewygody, trzęsie jak diabli aż ciężko się utrzymać. Ja nie żałuje ale moja zona bardzo. Kończy się pierwszy dzień, mamy zakwaterowanie w hotelu po drodze. Idziemy spać gdyż czeka nas pobudka przed świtem. Ciężko się wstaje ale czeka nas podziwianie wschodu słońca na słonym jeziorze Szatt al-Dżarid. Dojeżdżamy kilkanaście minut przed pojawieniem się słońca, warto było wstać wcześnie, zdjęcia wychodzą niesamowicie dzięki soli która pokrywa warstwą cały teren. Jedziemy dalej, po drodze zaliczamy oazę. Teraz czekała nas największa atrakcja tej wycieczki, jazda terenowymi samochodami po pustyni. Ruszamy terenowymi Toyotami i za chwilę mkniemy ponad 100km/h po bezdrożach w kierunku granicy z Algierią. Chebika,Tamerza,Mides zwiedzamy oazy w górach atlas, widoki piękne, kaniony, wodospady a sama podróż w górach warta zobaczenia. Ruszamy, teraz trochę jazdy terenowej, fragmentem podobno po trasie rajdu Paryż – Dakkar. Ostania atrakcja wycieczki to Wielki Meczet w Kairuanie. Aby go obejrzeć w całości można wejść na dach pobliskiego sklepu z dywanami, nic nie kosztuje. Do hotelu wracamy zmęczeni ale zadowoleni,wycieczka była warta wydanych pieniędzy i możemy ją polecić. W kolejnych dniach wynajęliśmy samochód aby pozwiedzać Tunis i okolice, wycieczka była udana ale o tym napiszę w kolejnej części.


