Zamówienia z netu
Coś czuję, że był to mój ostatni zakup przez internet. Wydawać by się mogło, że wszystko będzie w porządku, z drugiej strony nie miałem innego sposobu. Buty, na których mi strasznie zależało były niedostępne w naszym wspaniałym państwie, a innych na swych nogach nie mogłem wyobrazić sobie , koszykarz musi mieć buty najwyższej jakości z odpowiednim usztywnieniem kostki, zapewniającym stabilność nodze i minimalizującym przeciążenia.
No i tradycyjnie, przegląd dostępnego towaru zacząłem przez strony www. Świtał mi w głowie pewien sklep zza oceanu, ale nie mogłem go odnaleźć. W końcu udało się. Sklep internetowy z firmami z całego świata stanął przede mną otworem. Wyszukiwaniu w przeróżnych ofertach nie było końca. Nareszcie znalazłem swoje boskie buty i zamówiłem je przesyłając numer karty kredytowej. Do tej pory wszystko wygląda bardzo dobrze. Ale zobaczcie co było dalej.
Na paczkę oczekiwałem dwa tygodnie, aż przypłyną kontenery z USA, a te dokowały tak długo, aż zebrała się dla nich opłacalna partia ciuchów do wysłania przez wielką wodę.
Ale już pal sześć te dwa tygodnie. Na miejscu okazało się, że agencja celna naliczyła mi dwu krotność kwoty, za którą kupiłem moje buty. Masakra.
Jeśli tak wygląda kupowanie przez internet to ja serdecznie dziękuję.


